Przejdź do treści

… troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. (Łk 10,41-42)

     Założyłam tego bloga już jakiś czas temu, w mojej głowie rósł od dłuższego czasu, ale dopiero dzisiaj odważyłam się dodać pierwszy wpis.

Kiedyś byłam dziewczyną pełna pięknych pragnień, ideałów, naiwnych romantycznych myśli, beztroskiej radości i wielu marzeń – i tego największego, by kochać tak mocno, na całe życie. A dziś, co się zmieniło? Hmmm… niewiele 🙂 nabyłam lat i pewnych doświadczeń środowiskowych, popełniłam kilka błędów, które nauczyły mnie pokory i stawiania na jedną osobę – Boga. Bez Niego moje wszelkie pragnienia są jak trawa – szybko usychają, albo prowadzą nie tam gdzie słońce i niebo, lecz tam, gdzie dno najciemniejszej studni. Dziewczyno, chłopaku! Strzeż się pragnień, w których nie ma Boga, bo te prowadzą donikąd. I do wyrzutów sumienia.

Dzisiaj jestem szczęśliwa, bo otrzymałam tak wielu ludzi do kochania 🙂 mam wspaniałą rodzinę (chociaż nie wszyscy są blisko Bożych dróg, ale nie zmienia to faktu jak bardzo są cenni), przyjaciół. Każdy z nich ma swoje wady i zalety, a nowy dzień w ich towarzystwie przynosi nowe wyzwania.

Bo czym tak naprawdę jest miłość? Odpowiedź na to pytanie zajmuje większość mojego życia. Poszukiwanie doskonałej miłości to niełatwa praca, tym bardziej, że mamy tendencję do szybkiego zaspokajania naszych egoistycznych pragnień. Ale ostatecznie wszystko sprowadza się do jednego – chcemy być kochani. Pomimo tych wszystkich niedociągnięć naszej codzienności, mimo tego, że znowu nam nie wyszło. Jest jedna osoba, która umie tak kochać, to Jezus Chrystus. I jego obierając sobie na mistrza zaczynam dzisiaj na tym blogu poszukiwania miłości w świecie, a przede wszystkim – w sobie samym, abyśmy to my byli tym światełkiem, które pozwoli drugiemu docenić piękno otaczającego świata 🙂

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.