Przejdź do treści

Wiersz o końcu świata

Jakie to uczucie, gdy wybucha bomba?

Najpierw musi być cisza, jakby świat stanął w miejscu.

I jest poezja, jest spokój, natura i ciche oddechy dzieci.

Wszystko jest. I jest Bóg.

A ty patrzysz zasłonięty tylko skrawkiem ręki,

bo całej twarzy zasłonić nie masz odwagi.

Więc patrzysz przez palce i czekasz.

Co się wydarzy?

„Jest Bóg, więc będzie dobrze.”

– powtarzasz sobie po cichu.

W końcu słońce nadal daje ciepło.

Ale czy, gdy minie moment wielkiego bólu,

czy będziesz miał kogo złapać za rękę?

Gdy znowu usłyszysz szum pędzących samochodów,

czy będziesz mieć odwagę, by spojrzeć prosto w oczy

jutra, które przesłonił sen nieprzespanej nocy?

 

Dlaczego, kiedy każdy dzień przynosi nowy początek

i Ty widzisz, że tak jest dobrze, chociaż są to historie

końców – życia, miłości, końców sznurówki,

dlaczego czujesz spokój, jakby to ktoś wiedział, że

wieczność rzeczywiście istnieje?

Czy ma to sens i dlaczego koniec i świat to

oksymoron tak bogaty,

jak wesoło tańczący ognik, od którego

bomba zacznie znów cykać…?

 

Cyk.

 

Cyk.

 

Cyk.

 

Za pełną radość poczytujcie to sobie, bracia moi, ilekroć spadają na was różne doświadczenia.Wiedzcie, że to, co wystawia waszą wiarę na próbę, rodzi wytrwałość. Wytrwałość zaś winna być dziełem doskonałym, abyście byli doskonali, nienaganni, w niczym nie wykazując braków. 

Jk, 1, 2-4

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.