Przejdź do treści

„Łobuz kocha najbardziej”

W moich szkicach pojawiło się już kilka tytułów, do których chciałabym wrócić w wolnej chwili. Ale myślę, że niczym dobre wino, dojrzewają do odpowiedniego momentu aby ujrzeć światło dzienne i dać więcej aromatu 🙂 

~~

To mój ostatni już tydzień w Turyngii i wkrótce wracam do Polski! Opony zmienione na nówki sztuki, także jest szansa, że przeżyjemy podróż powrotną 😀 I dziękuję wszystkim za modlitwę w tej intencji 😉 Nie mogę się już doczekać powrotu, jest tyle do zrobienia! Mój kalendarz powoli zaczyna pękać w szwach od ilości spotkań. Ale postaram się znaleźć pięć minut dla każdego, obiecuję!

~~

Przymierzam się również do utworzenia funpage’u na facebooku dla mojego bloga, ale ciągle zastanawiam się nad dobrym logo. Może macie jakieś ciekawe propozycje? Bardzo bym chciała, żeby to wszystko wyglądało sensownie, więc czekam na odpowiedni motyw i będę działać 🙂

Któregoś dnia w pracy miałam dość ciekawą rozmowę o tematyce damsko-męskiej z dwojgiem panów. Byli to mężczyźni, którzy zdecydowanie znają swoją wartość, ciężko pracują nad sobą, szczególnie na… siłowni, która jest ich ulubionym miejscem spędzania wolnego czasu. Nie sądziłam, że można prze bite trzy godziny wymieniać się nowinkami dotyczącymi nowych odżywek, białek, ćwiczeń, etc. Słuchanie, chcąc nie chcąc, tych wykładów o zdrowej pracy nad własnym ciałem, ale też nad swoimi słabościami (Ci panowie wyeliminowali wszelkiego rodzaju uzależnienia ze swojej egzystencji) było dla mnie, mimo wszystko, nadzwyczaj fascynujące.

Mocno wybrzmiały w czasie naszych rozmów dwa hasła, na których chciałabym oprzeć dzisiejszego posta, mianowicie tytułowy „Łobuz kocha najbardziej” oraz „Kto nie ryzykuje, nie pije szampana„.

Teksty te są nadzwyczaj oklepane z każdej strony naszej memografii 😀 Zaczęłam się zastanawiać nad pochodzeniem tychże nowopowstałych powiedzonek, a ponieważ moja praca polega na wykonywaniu przez dłuższy czas powtarzających się czynności, miałam możliwość przemyśleć temat nieco głębiej. Bo przecież w każdym przysłowiu jest ziarno prawdy. Musi być też coś w tym, a teraz, po przemyśleniu sprawy na różne sposoby, wiem już chyba nawet co, a przynajmniej domyślam się i tym właśnie chciałabym się z wami tutaj podzielić.

W Słowniku Języka Polskiego „łobuz” posiada dwie definicje:

1. «człowiek podły i brutalny»

2. pot. «urwis, psotnik»

Wydaje się, że w naszej dzisiejszej rzeczywistości bliższe jest nam jednak wyjaśnienie nr 2. W kontekście pierwszej definicji znajdziemy w języku polskim kilka innych pięknych słów (chuligan, oprych, łotr itp.). Łobuz jest kimś, kto nie wszystko robi zgodnie z ustalonymi powszechnie zasadami, ale generalnie lubimy go, bo jest nietuzinkowy, czy po prostu „fajny” w swojej odmienności.

Łobuz preferuje życie na krawędzi, lubi sprawdzać swoją wytrzymałość i naginalność poszczególnych zasad. Nie waha się zrobić czegoś nieakceptowalnego, żeby pokazać swoją niezależność. Często popisuje się przed otoczeniem, które oficjalnie mu nie sprzyja, ale w głębi serca często sympatyzuje z jego poglądami. Ostatecznie łobuz to nie taki znowu zły chłopak, ma dobre serce i intencje, natomiast bywa po prostu nieokrzesany, nieraz niewychowany i, że tak powiem, do obróbki.

Do momentu, aż trafi na tę jedyną, właściwą i kochającą kobietę, którą „pokocha najbardziej” i dla której będzie chciał zmienić zupełnie swoje życie. Toż to ideał każdej dziewczyny! 😀

Łobuz jednak, poza obrazem, który tworzy na zewnątrz, często chowa w sobie mocno poplątaną sieć bolesnych i trudnych wspomnień. Nieraz na granicy życia i śmierci, strachu i rozpaczy, a nawet depresji. Łobuzem człowiek nie staje się od tak, łobuz to ktoś, kto musi, często od dziecka, walczyć o przetrwanie. A jeśli nie jest to akceptowalne w środowisku w którym żyje i brakuje obok niego osoby, która podpowie mu, w którą stronę pokierować swoje kroki, łobuz dokonuje często czynów, które musi odpokutowywać nieraz przez większą część swojego życia. W najgorszym razie z łobuza staje się wandalem, przestępcą, czy mordercą. Ale może również kochać.

Dlaczego dziewczyny wolą „niegrzecznych chłopców”? Nie, to nie tak, że one wolą tych niegrzecznych. Kobiety doceniają kindersztubę w płci przeciwnej, jak również elokwencję i dobre maniery. Natomiast łobuzy po prostu… lubią ryzyko. Dlatego nie boją się zagadać do najładniejszej dziewczyny w klubie, chociaż nie uważają się za modelów. Nie mają zwykle nic do stracenia, więc nie boją się zaryzykować. A dziewczyny lubią mężczyzn konkretnych. I dlatego to oni później „piją szampana”, a nie Ci, którzy zanim podejdą do kobiety, to muszą sobie w głowie narysować ścisły logiczny plan, przemyśleć „za i przeciw” i możliwe szanse na wygraną, czy raczej na uniknięcie porażki, której panicznie się boją… Łobuzy mają za sobą zazwyczaj tyle porażek, że jedna więcej nie zrobi im różnicy… więc, jak to mawia młodzież – raz się żyje (lub krócej YOLO :D) i od tej właśnie decyzji może się rozpocząć droga po wieniec laurowy… Przykro mi, panowie, ale tak sobie nieraz myślę, że, jeśli nie weźmiecie się trochę w garść, najlepsze dziewczyny sprzątną wam sprzed nosa łobuzy (w mojej definicji) właśnie 😀 Albo jeśli nie staniecie się trochę bardziej „łobuzerscy”.

Łobuz, który ma za sobą bogatą, nieraz na granicy kryminału, przeszłość, który przejdzie przez swoją historię z bliznami, ale przejdzie zwycięsko, jest niezwykle atrakcyjną partią dla kobiety i rzeczywiście, jestem w stanie zrozumieć, że może kochać najmocniej. Dlaczego? Bo po wyjściu z bagna i obejrzeniu się wstecz, wie doskonale, że nie chce tam już więcej wracać. Że zrobi wszystko, żeby swoją kobietę ochronić przed złem tego świata, które on doświadczył na swojej „łobuzerskiej” skórze. Będzie przezorniejszy, bardziej troskliwy i doceni to, co udało mu się osiągnąć ciężką pracą nad sobą. Każdy krok wychodzenia z bagna własnego życia pozostanie w jego pamięci na długo. To trudne doświadczenie, ale prowadzi do mety, na której zwycięzca znajdzie… lampkę szampana i przepiękną perspektywę przyszłego życia.

Myślę, że może w tym też być ukryta głęboka prawda ewangeliczna. W oczach Boga tak naprawdę wszyscy jesteśmy łobuzami doświadczającymi swoich słabości, popełniającymi błędy i żyjącymi nieraz „na granicy”. Poruszamy się na nieznanym gruncie, niby to mając doświadczenie poprzednich pokoleń, ale zazwyczaj okazuje się ono niewystarczające. I dalej zakochujemy się w ludziach, którzy nas okłamują, sami oszukujemy dla własnego zysku, kłócimy się i upieramy na swoim, chociaż może się to skończyć rozpadem jakiejś relacji, ciągle ranimy siebie i innych. Każdy ma swoją łobuzerską historię, którą nie miałby ochoty chwalić się wszystkim dookoła. Ale Bóg ją zna, bo Bóg widział. I wie, że niezłe z nas łobuziaki.

Zostaliśmy stworzeni właśnie z taką skłonnością – do ryzyka, do popełniania grzechów. Wystarczy przypomnieć sobie historię pierwszych rodziców:

A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: «Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?» Niewiasta odpowiedziała wężowi: «Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli». Wtedy rzekł wąż do niewiasty: «Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło». Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł. A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski. Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu. Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: «Gdzie jesteś?» On odpowiedział: «Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się». Rzekł Bóg: «Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?» Mężczyzna odpowiedział: «Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem». Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: «Dlaczego to uczyniłaś?» Niewiasta odpowiedziała: «Wąż mnie zwiódł i zjadłam».  Rdz, 3, 1-13

Życie na krawędzi. Drobna sugestia szatana i wali się całe nasze dotychczasowe życie. Pierwsi rodzice nie mogli wiedzieć, czym jest dobro i zło, ponieważ nigdy wcześniej nie doświadczyli zła. Bóg powiedział – to jest przeciwieństwo dobra. Ale czymże jest dobro? Skąd mamy wiedzieć, czym jest dobro?

Bóg nie opuścił swoich stworzeń mimo tego, ze oni z jakiegoś powodu zwątpili w Niego. Z ciekawości? Ze słabości? W efekcie stali się łobuzami, a łobuz nie ma wstępu do tego, co święte. Musieli więc opuścić Eden.

Przejdźmy teraz do Nowego Testamentu, gdzie Jezus powołuje właśnie tych… którzy są w oczach świata największymi łobuzami1. Zresztą i w czasie jego życia i po zmartwychwstaniu nie zawsze są mu wierni. Mateusz – celnik, Piotr – zdrajca, Paweł – morderca… Każdy z nich miał coś na sumieniu, a jednak ich gorliwość rozpaliła tłumy – ich miłość do Chrystusa sprawiła, że dzisiaj Ty i ja wiesz kto to jest Jezus Chrystus! Czy to nie jest niesamowite? Czy to nie tak, że właśnie ze względu na swoje doświadczenia – zła i grzechu, potrafili docenić to, co dał im Jezus? To znaczy – wolność i miłość. Aż tyle wystarczy do szczęścia i tylko tyle prowadzi do świętości.

Bóg kocha łobuzów i każdego z nich docenia, bo wie, jaką długą i poplątaną drogę muszą przejść, żeby go znaleźć. Każdemu daje tyle samo – całą swoją miłość2. A kochać możemy dopiero wówczas, gdy doświadczymy naszej małości i wielkiej, bezgranicznej Bożej łaski, która potrafi naprawdę wszystko.

«Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?» Szymon odpowiedział: «Sądzę, że ten, któremu więcej darował». On mu rzekł: «Słusznie osądziłeś».  Łk 7, 41-43

Ten, komu więcej darowano jest zdolny do większej miłości. Na tym polega też moc przebaczania. I sukces łobuzów, którzy dzisiaj sączą szampana, patrzą z nieba na to, jak my, tu na ziemi, kreujemy naszą teraźniejszość i zastanawiają się, czy, jak kiedyś oni, potrafimy zaryzykować wszystko.

______________________________________________________________________

1„Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz Ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.” Mk 2,17

2Por. przypowieść o robotnikach (Mt 20, 1-16)

Skomentuj jako pierwszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.